
Żabka - kocica juz dorosła, stateczna... Najbardziej spokojna i mało ruchliwa z naszych kotów. Taki charakterek :)
Rok 2007
Żabka lubi spać, lubi spokój. Na odpoczynek wybiera sobie najczęściej wysokie, trudno dostępne miejsca.
Ale gdyby ktoś pomyślał że Żabka to leniuszek - byłby w srogim błędzie :)
Owszem - spać dużo lubi - ale gdy ma nastrój - to uciekajcie z drogi! Żabka pędzi! ;)
Żabka trafiła do mnie gdy miała zaledwie trzy tygodnie.
Mój brat idąc polami - usłyszał z krzaków zduszone kwilenie... W pierwszym momencie przeraził się, nie wiedział kto je wydaje, myślał że jakieś porzucone w trawie niemowlę. Okazało się że cichutkie jęki dochodziły z ZAWIĄZANEJ reklamówki.
Ktoś skazał maleńkie kocię na straszną śmierć - bo we wnętrzu zawiązanej bez wątpliwości przez człowieka reklamówki dusiło się malutkie kocie niemowlę - mój brat wiele się nie pomylił.
Nie wiem co nad maleństwem czuwało - ale to że akurat wtedy szedł tamtędy akurat mój brat - to chyba coś więcej niż cud. Kociakowi tlenu zostało na kilka minut...
I tak właśnie Żabka trafiła do mnie. Maleństwo, chudziutkie, nie potrafiące jeszcze za bardzo samodzielnie jeść.
Gdy tylko zwierzątko nabrało troszkę sił - zaczęło pokazywać różki :)
Teraz się z tego śmieje - ale wtedy nie było mi do śmiechu... Okazało się że w kociaku siedzi diabełek. Moje ręce były całe we krwi, karmić malucha musiałam w rękawicach. Gdy Żabka dorastała - zaczęła dokazywać demolując mieszkanie podczas mojej nieobecności - nigdy nie wiedziałam co zastanę po powrocie.
Oj, charakterek to ona miała...
Wszystko zmieniło się po nastaniu Luny. Z przerażeniem myślałam o tym jak wielka Żabka - destruktor potraktuje malutkie, zalęknione kociątko... Okazało się że kocica się w nim zakochała :) Pozwalała na skakanie sobie po głowie, na ciągnięcie za ogon - a z czasem dawała się prowokować do wspólnych zabaw. I skończyły się dewastacje mieszkania, ataki na mnie. Potem zamieszkała z nami Gaja i Żabka w ogóle zrobiła się kotem bardzo spokojnym :)


Mineło już sporo lat naszego wspólnego życia. Mimo iż nadal bardzo charakterna - Żabka jest jednocześnie bardzo wyciszona i spokojna. Lubi obserwować, pilnować porządku - ale rzadko włącza się do wspólnych zabaw pozostałych kotów.
Jest taka troszkę inna od nich - ale równie kochana :)![[Rozmiar: 49117 bajtów]](ostatnie/zaba1.jpg)
Rok 2009
To jest dosyć ciężki rok w życiu Żabki.
Ta kocica która praktycznie nigdy nie chorowała poza drobnymi problemami z dzieciństwa, nagle zaczęła chudnąć, po cichutku znikać... Było to dobrze widoczne, bo Żabka wcześniej była naprawdę potężną i masywną kotką. Jej sierść zrobiła sie taka dziwnie eteryczna, szara, kotka była coraz mniejsza i mniejsza...
Paradoksalnie wszelkie badania wychodziły bardzo dobre, wyglądało na to że kotka w ten sposób się starzeje. Jedyne co budziło lekki niepokój to objawy zastoju żółci, ale to mogło wyjśc przypadkiem w usg, na pewno nie dawało takich objawów.
Poza tym Żabka czuła się dobrze. Trwało to wiele miesięcy i w sumie stan kotki się ustabilizował, jak okaz zdrowia nie wyglądała ale gdyby ktoś jej wcześniej nie znał - to choroby na pewno by nie zauważył.
Nagle stan kotki się pogorszył, było widać że cierpi. Z dnia na dzień było gorzej.
Od razu kolejne badania i tym razem wyniki już nie były dobre :(
![[Rozmiar: 66114 bajtów]](ostatnie/zabka-chora.jpg)
Okazało się że wątroba jest bardzo uszkodzona, ale najgorsze było to że w pęcherzyku żółciowym wykryto nowotwór.
Podjęliśmy decyzję że będziemy kotkę operować, bo bez operacji nie miała szans.
Operacja szanse dawała bardzo małe, ale jednak.
Zabieg odbył się oczywiście u naszego ulubionego chirurga Przemka w Lublinie :)
Pod tym linkiem można zobaczyć zdjęcia z usuwania nowotworu.
Operacja była bardzo trudna, skomplikowana - ale udała się pięknie. Mimo naszych obaw (kotka w bardzo zlym stanie, z uszkodzoną wątrobą) kocica rewelacyjnie pozbierała sie po niej, a kilka dni później nie było juz widać za bardzo co przeszła.
![[Rozmiar: 130427 bajtów]](ostatnie/zabka-chora2.jpg)
Przez ponad 4 miesiące od operacji Żabka czuła się rewelacyjnie.
Niestety wynik badania histopatologicznego nie daje jej wielkich szans na to żeby towarzyszyła nam jeszcze wiele lat (bardzo paskudny nowotwór, marne szanse że nie było przerzutów i że wątroba nie jest już zaatakowana) ale jej samopoczucie przez te kilka miesięcy warte było tego żeby na operację się zdecydować.
Ostatnio (w sierpniu) stan Żabki znowu się pogorszył. Badania krwi nie były takie złe, znacznie gorszy wynik dało badanie usg zrobione następnego dnia. Silny stan zapalny w niemal całej jamie brzusznej, żołądek, całe jelita, wątroba, trzustka, węzły chłonne - w bardzo złym stanie. Niestety - nie wiadomo na jakim tle to wszystko, ale nie wygląda dobrze i najprawdopodobniej ma związek z nowotworem lub cała ta historia zaktywizowała coś ukrytego np. FIP.
Na szczęście Żabka bardzo dobrze zareagowała na leczenie, obecnie czuje się świetnie.
Mamy świadomość że powoli zbliża się do kresu swojego życia, ale mamy nadzieję że troszkę nam jeszcze potowarzyszy :)
12 czerwca 2010 r.
![[Rozmiar: 54329 bajtów]](choroby/zabka.jpg)
To jest ostatnie zdjęcie Żabki, zrobione dzień przed jej śmiercią.
Choroba wycieńczyła ją do granic możliwości, ta wielka kocica ważyła na koniec niespełna połtora kilo.
Jednak dzięki lekom które zjadała z pokarmem nawet o tym nie wiedząc, oraz dzięki swojej wielkiej woli życia i sile charakteru do końca swoich dni czuła się świetnie, dwa tygodnie przed śmiercią wskakiwała ze stołu na meble pod sufitem, miała wielki apetyt i była wesoła.
Natura była dla niej wyjątkowo łaskawa, nawet gdy przyszedł czas umierać - to śmierć nadeszła niezwykle łagodnie, godnie i cicho. Żabka wiedziała że umiera, poczekała aż się obudzimy leżąc koło naszego łóżka, zobaczywszy że już nie śpimy poszła do drugiego pokoju, położyła się na plamie słońca na podłodze i po prostu zasnęła.